Ludzie listy piszą i pomagają

- Polityka nie interesuje mnie w ogóle, ale pomoc innym nie jest mi już obojętna - tłumaczyła Zuzanna Różycka, studentka Uniwersytetu Przyrodniczego, pisząc piąty z kolei list.

Maraton Pisania Listów w obronie osób represjonowanych już po raz dziewiąty zorganizowało stowarzyszenie Amnesty International. Chodzi o to, by pomóc osobom, które władza więzi niesłusznie, prześladuje lub uniemożliwia realizację szlachetnych celów. AI wybrało osiemnaście przypadków konkretnych osób. Opisało ich sytuację i wskazało adres odpowiedzialnej władzy.

W tym roku stowarzyszenie wstawiło się m.in. za Jose Luisem Urbano, który w Wenezueli zapewnia ubogim dzieciom bezpłatną naukę. W kraju, w którym w szkołach pobiera się nielegalne opłaty za naukę, jest za swoją pracę prześladowany. Z kolei w Stanach Zjednoczonych sąd skazał na karę śmierci Troya Davisa. Zarzucono mu zabójstwo policjanta, choć, według AI, brak w tej sprawie wystarczających dowodów.

Każdy chętny mógł w weekend napisać w Poznaniu list apelujący o zmiany. Akcję prowadzono w dwóch miejscach: w kluboksięgarni "Głośna Samotność" przy ul. Ratajczaka i w skłocie "Rozbrat" przy Pułaskiego. Każdy chętny mógł napisać list samodzielnie lub skorzystać z "gotowca". Niektórzy pisali listy w obronie prześladowanych już po raz kolejny. - Szczerze mówiąc, nie pamiętam już który. Może piąty, szósty - zastanawiała się Magda, urzędniczka z Poznania. Sprzeciwiała się przede wszystkim łamaniu praw człowieka w Chinach.

Magda przyszła do "Głośnej Samotności" w sobotę, w dniu rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. - Kiedyś świat pisał listy w sprawie Wałęsy, Bujaka. Teraz jesteśmy wolni, więc pomagajmy innym - mówiła.

Martyna Grolewska, uczennica II klasy liceum z międzynarodową maturą, listy pisała po angielsku, by zwiększyć szansę przeczytania przez adresatów. List pisał również jej szkolny kolega, Jeremi Woźniak. - Nie uczestniczyć w takiej akcji jest trochę obciachem - mówił.

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań